poniedziałek, 11 października 2010

relax, take it easy...

W ramach relaksu wydłubała się serwetka.
Biały kordonek, szydełko (też białe;)), gazetka "Deckchen und Co." i jest -> plątanina o średnicy 36cm:

A jeśli ktoś ma ochotę przenieść się ponad chmury, gdzie świeci pięknie słonko, a temperatura powietrza wynosi -40°C (swoją drogą ciekawie świat jest skonstruowany, że im bliżej słońca, tym zimniej ;)), zapraszam na drugiego bloga - klik tutaj lub na bocznym pasku i lecimy ;) to początek podróży, później pozwiedzamy południowo-wschodnie wybrzeże Majorki :D


Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających i dziękuję za Wasze miłe komentarze :)

(jeszcze gdyby z bloggerem zawsze się wszystko układało, byłoby suuuper, ale post w końcu jest, więc jest ok)

piątek, 8 października 2010

taka jesień...

...mogłaby być zawsze :) Taką mogę znieść. Taki miałam widok z okna dziś przed południem (dym z ogniska, słoneczko, liście na drzewach jeszcze zielone)

a w parku zimowity kwitną i cudnie fioletem ziemię zdobią :)



Wiem, wiem, mam zaległości w "fotopróbach" i mało kto tam zagląda, a chciałam Wam kawałek wałbrzyskiej jesieni pokazać ;)
Dziś twórczo w kuchni, upiekliśmy z młodym muffinki z jabłkiem :D
Twórczość poza kuchenną też uprawiam, ale jeszcze nie pokażę co i jak ;)

Pozdrawiam gorąco i buziaki przesyłam :D

czwartek, 7 października 2010

szklane, drewniane na linki nanizane...

...koraliki...

Najpierw jesiennie...
linki + koraliki szklane+ drewniane = grzybek ;)
i w całości
na grzybkowe wyzwanie w art-piaskownicy go zgłaszam :)

I jeszcze takie tam inne... W szarościach-> 5 żyłek na szyję + zawieszka do komórki w tej samej kolorystyce:

Komplecik w niebieskościach:


I ze złotymi(?) akcentami:


To moje pierwsze tego typu wytworki, więc o łagodny wymiar krytyki proszę ;) (wiem, gdzie krzywo, gdzie mogłoby być lepiej, ale co tam, mi się podobają a i małżowi nawet się spodobały, więc chyba tragicznie nie jest ;))

no i zdjęcia... ale są jakie są - w formie wiszącej raczej nie będzie :(
Pozdrawiam serdecznie :*

poniedziałek, 4 października 2010

no to co...

...że mnie poniosło...
w ramach oddzielania koralików od bigli, kółeczek, łańcuszków... w ramach odpoczynku od prania, prasowania, porządkowania... i od siebie... bo nieznośna nawet dla siebie od kilku dni jestem... grrr...



tektura, farba akrylowa biała i złota, złom po rozmontowanej biżu (w ostatniej chwili, gdy mnie natchło, ocalony przed zginięciem w czeluściach kosza na śmieci), tona magika, żeby złom się trzymał, płatek kosmetyczny, plastikowy koralik, marker... czyli to, co pod ręką było...


i się zastanawiam, czy nie zrobić z tego art-journalowej okładki czegoś większego... przydatnego w takie dni jak dzisiejsze popołudnie... potem to wszystko razem bindolnąć i o... tak po prostu...

dobrze, że chociaż spacerek z młodym w południe udał się i pogoda jeszcze dopisywała (po powrocie się zepsuła i szaro-buro się zrobiło :/)

pozdrawiam i buziakuję:*

lubię...

napisałam, że napiszę, więc piszę...
ale troszkę złamię reguły zabawy ;)
może mnie nie zlinczujecie za to... ;p
łamię pkt 1. (napisz, kto cię zaprosił) - zaprosiło mnie osób kilka, nie wymieniam, bo nie chcę nikogo pominąć ;p
pkt 2. (10 rzeczy, które lubisz) - tego nie łamię ;) choć ciężko wybrać te 10 rzeczy, które lubię (nazbierałoby się duuuużo więcej)
i tak sobie teraz dumam - w sumie to nie wszystko rzeczy, ale i tak lubię ;)

łamię pkt 3. (zaproś 10 osób) - nie zapraszam nikogo, bo chyba wszyscy już brali udział w zabawie (a jak się znajdą duszyczki, które jeszcze się nie wyspowiadały z lubienia, to czujcie się zaproszone do zabawy :D)

foto autorstwa mego ;) komórką, ale podoba mi się (ach, ta moja skromność!)

pozdrawiam serdecznie :*

edit:
ach ach ach... delfiny... lubię, uwielbiam!!!
(o to chodziło?) ;)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails