piątek, 27 maja 2011

jestem...

jestem, żyję, obijam się... mgr w stanie nienaruszonym, a do oddania pracy 2 tyg zostały... dobrze, ze jeszcze wrzesień istnieje ;)
czasem coś podłubię, ale do końca dłubaniny jeszcze trochę czasu zejdzie...
poza tym przez ostatni miesiąc: pożegnał się ze mną mój komputer, stuknęła mi trzydziecha, odwiedziłam suuuuper miejsca m.in. Mittenwald i okolice, jez. Garda, Kalterer See, Kryształowe Światy Swarovskiego w Wattens, Innsbruck, co to jeszcze było? skleroza ;)
zdjęcia wrzucę w najbliższej (bądź troszkę dalszej) przyszłości na bloga z fotkami :)

dziś co prawda jest 27, a nie 26, ale z tego miejsca dziękuję mojej Mamie za wszystko!!! za miłość, wsparcie... za to że jesteś... Kocham cię!

wszystkich pozdrawiam serdecznie i buziaki przesyłam :D

środa, 27 kwietnia 2011

złamałam się

Obiecałam sobie, że dopóki nie napiszę mgr, nic nie zrobię. Niestety nie udało mi się. Przedwczoraj i wczoraj farby poszły w ruch. Pierwsze bazgroły nie nadają się do pokazania (poziom zerowy, bądź jeszcze niższy). Drugie już lepiej, więc pokazuję ;)
płótno malarskie 30x40, farby akrylowe (złota farba odbija światło lampy, ale pogoda dziś zdjęciom bez lampy nie bardzo sprzyja :/ zwłaszcza o tej porze)

Gorąco pozdrawiam tych, co jeszcze tu zaglądają :)

p.s. dziękuję za życzenia świąteczne (i wcześniejsze gratulacje, bo chyba nie podziękowałam do tej pory :-o) :)

sobota, 23 kwietnia 2011

życzę Wam...

...pogodnych, zdrowych, spokojnych świąt zmartwychwstania Jezusa! Aby sensem tych świąt nie były jajka, czy mokry poniedziałek... Aby miłość, pokój, wiara i radość mieszkały w naszych sercach na co dzień :D

pozdrawiam serdecznie!!!


sobota, 12 marca 2011

i co...

I co ja mam napisać?
Przede wszystkim dziękuję za tyle miłych słów pod ostatnim postem :)
A poza tym? Że spasowałam, że nie chce mi się, że nie mam ochoty nic robić?
Powoli wracam do siebie (senność okropna mnie dopadła), zdrowie też już lepiej... Nie chwaliłam się, że 3 tyg temu dopadł mnie półpasiec... Nie było czym się chwalić... Stracha mi napędził, ale modliłam się do Boga (rodzinka i znajomi również) o szybki powrót do zdrowia i zdrowie dla dzidziusia. Mi dość szybko ból przeszedł, a z dzidzią wierzę, że też będzie dobrze. Spokojna jestem :)

No i nie mam dziś nic do pokazania. Kompletnie nic. Nawet staroci żadnych na dysku nie znalazłam.
Ale żyję, zaglądam do Was na blogi, często nie zostawiam komentarzy, ale nie opuściłam Was :)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy jeszcze tu zaglądają :)

poniedziałek, 7 lutego 2011

znów się chwalę :D

Na dzień dobry ponarzekam ;p okropnie się czuję, bo mnie jakieś paskudne przeziębienie dopadło :( i tak już dwa dni trzyma. Dawno tak paskudnie się nie czułam, ale uruchamiam czosnek, mleko i takie tam i zaraz do wyra znów zmykam.
Ostatnio same wyróżnienia dostałam :)
Bardzo dziękuję i cieszę się, że zwróciłyście uwagę na mój blog :) Jednocześnie proszę, nie gniewajcie się, że nie będę ich dalej przekazywać.

A teraz taka niespodzianka, również dla nas :) Takie... mega wyróżnienie :D choć dzidzia mini - 9,5mm
Jak widać to już 7 tydzień :) Cieszę się ogromniasto :D
Tak więc ledwo żywa, ale mega szczęśliwa pozdrawiam wszystkich serdecznie!
Buźka:***

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails