Bluzeczka nie skończona... do wyjazdu już jej nie zrobię na 100%. Trudno... Za to będę z nią walczyć na urlopie. Dziecię będzie się bawić, matka sobie podłubie... może...
Przez najbliższy tydzień nie będzie mnie tu...
Taki mały odwyk od sieci...
Być może będzie dostęp do neta tam, gdzie będę... ale chyba nie wezmę kompa...
muszę pomyśleć...
zastanowić się nad pewnymi sprawami...
jak młode pójdzie spać, posiedzieć wieczorem samotnie nad jeziorem, popatrzeć w niebo, wsłuchać się w odgłosy natury lub wcisnąć słuchawki w uszy, wyłączyć telefon, odciąć się od świata...
może i pobiegać (choć nie bardzo mi wolno)...
zmęczyć ciało dla poprawy nastroju...
tego mi trzeba...
znieczulenia...
bo pewne sprawy bolą...
dziś tylko coś do posłuchania:
i wersja przy której ciarki przechodzą:
i do poczytania:
"Jest na świecie taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno na dnie serca jak śnieg podczas bezwietrznej nocy." (Haruki Murakami)
bo...
"Sympatie i antypatie nie są zaraźliwe - i to jest właśnie bardzo smutne w przyjaźniach i stosunkach z ludźmi."(Marcel Proust)
pomyślę...
spróbuję puzzle życia ułożyć...
może się uda...
może...
wrócę za tydzień...
mam nadzieję, że mi się w głowie przez ten czas poukłada...
bo jak nie w życiu, to chociaż tam ;)
a potem sobie w kąciku poukładam, zaszyję się tam i zacznę znów kartkować, scrapować, notesować ;p
bo na poprawę humoru kupiłam sobie wczoraj... nożyczki ozdobne ;p
tylko jeszcze po drodze obrus zrobię :D
więc do Bożego Narodzenia może kartki jakieś zrobię ;)
pozdrawiam cieplutko!