i przestać nie mogę ;)
W ten weekend nie dałam odpocząć maszynie do szycia.
Na pierwszy ogień poszedł kawałek chusty Natibaby fale dunaju i jeszcze mniejszy z elastycznej swing i panna dorobiła się chustki na głowę.
Później zmobilizowałam się i na podstawie spodenek zrobiłam sobie podstawowy wykrój spodni na rozm ok 80. Trzeba było od razu wypróbować :) portki są z kantem, czego na zdjęciach nie widać :( Wymyśliłam, że będą ze ściagaczami i są :)
W sobotę wzięło mnie na torebkę. Model Anna z książki "Tolle Taschen selbst genäht", jednak trochę podrasowany ;) Postanowiłam wszyć zamek. W książce model torebki jest otwarty, bo torebka jest dwustronna. Moja jest jednostronna, ale zamykana :)
A w niedzielne popołudnie pod nożyczki i igłę trafił kawał(ek) chusty Tokyo, również Natibaby. Mega kolorowy pasiak, miękki, przyjemny... Jest wykrój spodni, więc są i ogrodniczki. Zdjęć na właścicielce nie ma jeszcze, jak dobrze pójdzie, będą jutro (dzisiaj znaczy się ;))
To jeszcze nie wszystko, co zaległe (tzn dzisiejszy post już do bieżących należy), uzupełnię trochę :)
W życiu trochę się zmienia, raz na lepsze, raz na gorsze... Zaczynam chyba wracać do żywych ;) A przynajmniej zaczyna mi się znów chcieć działać, więc może mnie tu być więcej. Ale jak będzie, to zobaczymy :)
Buziale :***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz