sobota, 6 sierpnia 2011

kolczyki do kompletu

Do wczorajszego naszyjnika dorobiłam kolczyki. Już bez kamienia... Kolczyki są leciutkie, nie podklejane, ani nie podszywane od spodu. Nie mam niestety modelki, ani chociaż głowy, żeby pokazać, jak prezentują się na uszach :(

razem z naszyjnikiem


Co do dzidziusia, to rośnie zdrowo, czasem daje w kość ;) Na świecie ma się pojawić za jakieś 7 tygodni, choć lekarz stwierdził, że może być nawet za 3-4... Nooo... zobaczymy ;) Michaś urodził się (pomimo takich samych przepowiedni) dokładnie w terminie, może mała pójdzie w ślady brata ;)
Ja póki co zbieram się do dalszego pisania pracy i zebrać nie mogę, ale napiszę ją i w październiku obronię, nie ma bata ;) i robótkowo też korzystam póki mogę ;) nawet treningi nieprzespanych nocek sobie urządzam ;p

Pozdrawiam gorąco i miłego weekendu wszystkim życzę :)

piątek, 5 sierpnia 2011

kolejny sutaszowy naszyjnik

Dziś fioletowy howlit, sznurki w kolorach - zieleń wiosenna oraz szmaragd, koraliki szklane... Lubię bardzo połączenie fioletu z zielenią :) Osobno te kolory nie koniecznie, ale razem... taaak :D Szyło mi się długo, ale przyjemnie :) Z efektu jestem zadowolona (tak, wiem, za grosz samokrytyki w tym poście ;)). Naszyjnik ma regulowaną długość.
A teraz kilka zdjęć:





Gorąco pozdrawiam i barrrdzo dziękuję za wszystkie miłe komentarze :D Dają wiele radości i zachęty do dalszej pracy :)
buziaki :***

czwartek, 4 sierpnia 2011

Swarovski w czerni i bieli - sutaszowy naszyjnik

Swarovski - Rivoli Crystal + Bicone Crystal oraz sutasz czarny i biały stworzyły czarno-biały kwiat...

podklejony filcem
na szyi mej piegowatej (a raczej na dekolcie) ;)

W Szufladzie jest wyzwanie kolorystyczne o temacie "Czerń i biel czyli w starym kinie", a że naszyjnik kolorystycznie odpowiada wytycznym, to zgłaszam go na to wyzwanie :)

Dziś tak jakoś bez gadania ;)
Pozdrawiam serdecznie :D

środa, 3 sierpnia 2011

w ramach ćwiczeń

powstała kilka dni temu bransoletka. Gryzłam się, czy ją światu pokazać, ale co tam, niech stracę ;) Koraliki nierównej długości paskudnie współpracują, ale coś tam wyszło. Bransoleta szyta żyłką, wykończona gumką, więc zapięcia nie ma. Głównie chodziło mi o przećwiczenie ściegu.


U nas w końcu ciepełko, słoneczko pięknie świeci. Lecę zaraz do lekarza, dziś mamy podglądać co tam w brzuchu słychać i jakie przemeblowanie dzidzia mi tam urządza ;)

Pozdrawiam serdecznie, buźka!

P.S. znów zapomniałabym. Od Kacpra (szalone ręce) otrzymałam jakiś czas temu wyróżnienie. Jeszcze raz za nie dziękuję, jednak nie będę podawała dalej tego wyróżnienia. Musiałabym wymienić wszystkie blogi, jakie obserwuję :) Dlatego czujcie się wyróżnione/wyróżnieni :D

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

kawa z klejem ;)

Tytuł w nawiązaniu do fb ;)
Trochę recyclingowo- mix-mediowa ta kawa... stare gazety wstępnie wymoczone w kawie były, żeby kolor im się zmienił, ale koncepcja się po drodze zmieniła i moczenie okazało się zbędną czynnością. W ruch poszła tektura modelarska skrzętnie za łóżkiem ukrywana ;) równie dobrze można ją kartonem po czymkolwiek zastąpić. Na nią klej i gazety pogniecione. Potem farby akrylowe, farby dekoracyjne w sprayu, na koniec werniks do decoupagu z połyskiem (trochę to trwało). To wszystko naklejone na najtańsze kasetony sufitowe maźnięte brązowym tuszem, ramka również z najtańszych listew styropianowych. Literki wycięte z tektury pokryte papierem z ILS "Chocolatcaffe" z potuszowanymi brzegami. I wisi sobie obrazek (zaledwie 81x51 cm ;)) w kuchni :D
Koniec gadania, czas na zdjęcia ;) niestety z lampą, dlatego światło od lakieru się odbija, ale inaczej nie chciały dziś zdjęcia wyjść :(

gnieciuch z bliska
literka z bliska
obrazek w całości

i efekt "przed-po"

Julitko, czy twoja wyobraźnia wpadła na taką kawę z klejem? ;)

Pozdrawiam serdecznie i słonka życzę! U nas pokazało się dziś chyba ze dwa razy, więc jakieś szanse na powrót lata może są ;)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails