Z bawełny z motywem Diego na boisku powstały przedwczoraj spodenki. Synu cierpi na brak spodenek, powyrastał ze wszystkiego.
Zdjęcia robiłam na szybko, zaraz po uszyciu.
(sokole oko zobaczy, że coś z nimi jest nie tak ;) przecięło się nie tam gdzie trzeba i musiałam jakoś naprawiać ;))
Wczoraj miała być sesja na modelu i właścicielu, ale... dziecię się potłukło. Mistrzu przejechał sobie sam nogę na rowerze. Kostka skręcona. Na chwilę obecną wygląda tak ;) Tragedii nie ma. Ot dzieciństwo :)
A poza tym...
Sterta pozaczynanych robótek wszelkich leży, piętrzy się. Wszelkiej maści, szycie, dzierganie, koraliki, sutasz, itd itp. Przydałoby się w końcu pokończyć wszystkie projekty, wcielić w życie nowe pomysły. Motywacja do działania powoli wraca, trochę się zmuszam, ale siedzenie na tyłku i dumanie nic nie przyniesie ;)
Tak więc wszystko możliwe, że zacznie się tu w końcu jakiś ruch.
Jak już się rozpisałam, to się nowym nabytkiem pochwalę :) Nowa zabawka- overlock W6 454D (przybył w towarzystwie materiałów, nici, wykrojów :))
Maszyna szyje, ja jeszcze żyję, jest dobrze. A szczerze mówiąc bałam się, że nie ogarnę. Jeszcze poogarniać muszę, ale wiem, że się da i że to nie gryzie ;)
A teraz wracam do szydełka
Pozdrawiam ciepło
Buziaki