sobota, 10 listopada 2012

powstało ich siedem- szmatki z metkami

Pierwsza szmatka była dla Klaudii. Później uszyłam ich więcej. 
Szmatki z metkami to nie nowość. Miałam opory przed uszyciem, bo... no właśnie... bo ktoś już kiedyś szył, bo to popularne. Ale w sumie chleb też nie jedna piekarnia piecze ;) Pomyślałam, że spróbować mogę.
Strona beżowa to materiał z chusty do noszenia dzieci diament z bambusem Natibaby, czerwona to super milusi mikrofibra. 
W jednym z rogów ukryła się napa do zamontowania tasiemki ze smoczkiem (w egzemplarzu Klaudii jeszcze brak możliwości odpięcia tasiemki ze smokiem).
Na zdjęciach tylko dwie sztuki:
A tu pierwsza - wersja testowa ;)

Buziale przesyłam :***

żółto-różowa czapa

Fryzura na zdjęciu mówi, że to już też zabytek ;) 
Czapa dla młodej. Kolorki wesołe (na tyle, że babcia powiedziała przy wyborze włóczki w sklepie, że jak zrobię z tego czapkę, to z wnuczką nie wyjdzie :P). Pasuje do wszystkiego :D przynajmniej jak dla mnie... Lubię kolorki :)

W następnym poście zabawa z maszyną do szycia :)

pozdrawiam i za komentarze serdecznie dziękuję :***

piątek, 9 listopada 2012

zaniedbałam, ale się poprawiam

Najnormalniej w świecie zaniedbałam bloggera, niestety łącznie z jego użytkownikami. Doba nie chce się rozciągać, a szkoda. Małe zmiany w życiu, dwójka dzieci, z czego jedno od jakiegoś czasu chodzi, wszystko pochłania trochę czasu. Ale to, że nie było mnie tu, nie oznacza, że nic nie robiłam. Robiłam :) Może nie za dużo, ale jednak. Część zdjęć zaginęła w czeluściach kart pamięci, część na bieżąco zrzucałam na dysk :)
Przez jakiś czas może panować tu mały bałagan, bo mam zamiar trochę blog przekopać, odświeżyć... Czy mi się uda? Mooooże ;)
Być może po raz kolejny będą pojawiały się wpisy w obcym języku, ze względu na obecne miejsce pobytu i zaglądaczy, którym google tłumaczy bloga, jak... jak to google ;)

Żeby nie było, że wpadam z pustymi rękoma, pozostanę w temacie pieluchowym ;)
Kolejna pielucha formowana (tym razem wkład wszyty)

i następne trzy z wszytym wkładem

oraz nieprzemakalny woreczek na zużyte pieluszki (wcisną się cztery)

Na teraz to wszystko, robota woła, ale postaram się nadrobić wszelkie zaległości (przynajmniej w pokazywaniu ;)) jeszcze dzisiaj ;)

buziale:***


niedziela, 26 sierpnia 2012

moje pierwsze pieluszki wielorazowe

Przymierzałam się do używania pieluch wielorazowych od długiego czasu. Przy Michale poddałam się chyba po tygodniu używania tetry ;) Ale ostatnio kusiło mnie, żeby spróbować. Nadarzyła się okazja i zakupiłam kilka kieszonek z PULa (dzianiny laminowanej) z wkładami. Nie ma ich wiele, więc przydadzą się kolejne, żeby nie prać codziennie. Formowanki również się przydadzą (czyli takie, które wymagają otulacza- dodatkowej ochrony przed przemoczeniem, bo nie mają warstwy nieprzemakalnej). Jasne, można kupić, czemu nie ;) Ale skoro szmatki w szafie leżą, a maszyna na nudę narzeka, a ceny formowanek czasem kosmiczne, postanowiłam podziałać sama :) Tak więc maszyna dziś poszła w ruch.
W pierwszej pieluszce pokiełbasiło mi się trochę i za duża wyszła. Nie szkodzi, poczeka ;) Formowanki kieszonki, bez wszytego wkładu, żeby szybciej schły, ale będą i typowe formowanki z wszytym wkładem chłonnym :) Te wymagają włożenia wkładu (tetra, wkłady do pieluch, cokolwiek chłonnego ;p) Pieluchy one size, ale pominęłam rozmiar najmniejszy. Szkoda nap, skoro i tak się nie przydadzą ;)

Koniec gadania, do obejrzenia zdjęć zapraszam ;)
zmniejszone na długość
pielucha mniejsza rozłożona
jej środek


i obie


I właścicielka pieluszki przy przymiarce :) 
 




 Na tych dwóch sztukach na pewno się nie skończy :) 

Pozdrawiam serdecznie :***

piątek, 17 sierpnia 2012

orchidea

Dzisiaj bez gadania, wpadam i wypadam ;)
orchidea koralikowa, jeszcze bez zastosowania, leży i czeka na kolejne :)

Pozdrawiam serdecznie :*

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails