sobota, 17 marca 2012

mój pierwszy raz ;)

Na sucho już próbowałam, przyszła pora na filcowanie na mokro. Na pierwszy ogień poszedł kwiatek. W filcowaniu pomógł Michał :) Nie tyle czesanka, co woda z mydłem go przyciągnęły ;) Efekt filcowania przedstawia się tak:
A potem wymyśliłam, że może jeszcze coś zrobię, chciałam torebkę... No cóż, nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. Torebki tym razem nie będzie, będzie chyba etui na druty i szydełka ;) a może jeszcze coś innego. "Coś" wygląda tak:
Ale nie poddam się i kiedyś torebkę zmontuję ;)
Pozdrawiam gorąco i wiosennie :)

p.s. moje dziecię dziś skończyło 6 miesięcy, czas mi gdzieś między palcami ucieka, nie wiem kiedy to minęło...

7 komentarzy:

  1. Fajnie Ci to wyszło, jak na pierwszy raz to wręcz rewelacja. Też muszę wreszcie spróbować filcowania na mokro :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wyszlo:))Oj czas pedzi do przodu nieublaganie:)
    Pozdrawiam Asia

    OdpowiedzUsuń
  3. Kwiatek jest super! ja też siedze w moim 3 miesięczniakiem na rękach i dziwię się, że już wiosna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale śliczne, zwłaszcza etui;)

    OdpowiedzUsuń
  5. podziwiam efekt bo sama próbuje i marnie mi to idzie ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  6. pierwsze koty za ploty ... jak to powiadają !!!
    a ja Tobie powiem, że skoro to Twój pierwszy raz ... wyszło rewelacyjnie :)))
    ja nawet nie próbuję ... filcownie mnie przeraża !!!
    cudny kwiat :)))
    pozdrawiam - bea (dla jasności ... Beata K. z ,,pogaduchy przy robótce,,)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails