Dziś spróbowałam sił w szydełkowaniu, a że przypomniałam sobie o drewnianych koralikach... Rozpisywać się nie będę, popatrzcie sobie;) Na usprawiedliwienie napiszę tylko, że to moje pierwsze w życiu. Jeszcze powstały dwa próbne kwiatuszki, ale baterie w aparacie padły.
wow no super ;-) bardzo fajne ;-)
OdpowiedzUsuńCałkiem fajne;) Jak na pierwsze to w sumie super;)
OdpowiedzUsuńJak na pierwsze to naprawdę dobre!!! :)))
OdpowiedzUsuńJak na pierwsze, to super. I w ogóle bym nie pomyślała, że robisz je pierwszy raz :)
OdpowiedzUsuńno no coraz lepiej,niedlugo zrobisz mi Poncho :-)))
OdpowiedzUsuńPierwsze? Ale na pewno nie ostatnie. Dobre są ... też właśnie siedzę i korale dłubię ... .
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz na moim blogu ... do serduszek wkładam goździki lub suszoną lawendę ... do różowego serduszka ,,nasypałam,, potartego różanego mydełka ... a co do olejków - dałam lawendowego i teraz śmierdzi ... może miałam nieodpowiedni olejek.
Pozdrawiam:)