niedziela, 21 marca 2010

tilda - nie tilda?

Wzięło mnie wczoraj na szycie. Miał wyjść zając, ewentualnie królik. Rodzinka stwierdziła, że to owieczka i pojawiły się głosy, że to koziołek matołek. A że zwierzak należy do Michała, który twierdzi, że to owca, to chyba owcą zostanie.
Nie miałam wykrojów, zrobiłam je sama, więc efekt jest, jaki jest. A że projektantka ze mnie kiepska... ;)
Portki szyte ręcznie (za późno było na szycie na maszynie).
Oto tildowy zwierzak na siedząco:
i na stojąco (choć najlepiej czuje się jednak siedząc ;)):
i od tyłu:
Myślę, że na jednym się nie skończy. Pożyjemy, zobaczymy ;)
Pozdrawiam cieplutko :*

8 komentarzy:

  1. Moze na zajaca ma ciut krotkie uszy ale czy to wazne??? Mnie sie podoba i to bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Alinko dziękuję :*
    Kasiu dziękuję:* no właśnie te uszy ;) następnym razem będą dłuuuugaśne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie przestawaj szyć .jest super. zajżyj do mnie
    zobacz jakie mi pokraki powychodzily. a teraz znów szyje misia jest juz znacznie ,znacznie lepiej. czekam na twoje kolejne kroliczki

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny pluszaczek ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasem mamy jakiś pomysł a w trakcie pracy wychodzi zupełnie coś innego ... śliczna ta owieczka!!! Zrobisz dłuższe uszy i następny będzie królik.
    Mój królik już 3 miesiące leży w kawałkach bo ... jedna łapka za gruba wyszła i się zniechęciłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Co za różnica czy królik, czy owieczka, najważniejsze, że milusia. ((:
    Mój pierwszy miś, był podobny do wiewiórki, królik do kangura, a lalka do Bromby z dobranocki. Najważniejsze, że podobają się swoim, małym opiekunkom. ((:

    OdpowiedzUsuń
  7. Hihi jaka cudna Tilda królikowa:D

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails