poniedziałek, 4 października 2010

no to co...

...że mnie poniosło...
w ramach oddzielania koralików od bigli, kółeczek, łańcuszków... w ramach odpoczynku od prania, prasowania, porządkowania... i od siebie... bo nieznośna nawet dla siebie od kilku dni jestem... grrr...



tektura, farba akrylowa biała i złota, złom po rozmontowanej biżu (w ostatniej chwili, gdy mnie natchło, ocalony przed zginięciem w czeluściach kosza na śmieci), tona magika, żeby złom się trzymał, płatek kosmetyczny, plastikowy koralik, marker... czyli to, co pod ręką było...


i się zastanawiam, czy nie zrobić z tego art-journalowej okładki czegoś większego... przydatnego w takie dni jak dzisiejsze popołudnie... potem to wszystko razem bindolnąć i o... tak po prostu...

dobrze, że chociaż spacerek z młodym w południe udał się i pogoda jeszcze dopisywała (po powrocie się zepsuła i szaro-buro się zrobiło :/)

pozdrawiam i buziakuję:*

11 komentarzy:

  1. ale Ci to super wyszło! Bardzo mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  2. faktycznie Cię poniosło, małe szaleństwo i jak ulał na okladkę art jurnala! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe boska:D Ty to masz pomysły Kobito:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Boskie!!! Czadowe!!! Pełen zachwyt!!!
    Naprawiłam już funkcję komentarzy u siebie :-)
    :*

    OdpowiedzUsuń
  5. haha... :D uwielbiam takie handmadowe bajzle - genialnie Ci to wyszło :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za odwiedziny na blogu.
    Bardzo mi miło i ciepło na serduchu*

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails